28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu została rozstrzelana Danuta Siedzikówna „Inka” (18 lat) i Feliks Selmanowicz „Zagończyk” (42 lata). Oboje należeli do słynnej V Wileńskiej Brygady AK, która nie złożyła broni po zakończeniu II wojny światowej i walczyła z władzą z sowieckiego nadania. Oddział dowodzony przez mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” pragnął prawdziwej niepodległości i nie godził się nie zamianę jednej okupacji (niemieckiej) w drugą (rosyjską). Feliks Selmanowicz był w momenie śmierci oficerem w stopniu podporucznika, zaś Danuta Siedzikówna sanitariuszką w 1 szwadronie Brygady działającej na Pomorzu Gdańskim. 28 sierpnia 2016 r., w 70 rocznicę śmierci, odbył się uroczysty, państwowy pogrzeb wspomnianej dwójki na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Szczególnie „Inka”, ze względu na swój młody wiek, stanowi dla współczesnych przykład patriotyzmu i odwagi.
Danuta Siedzikówna, ps. „Inka”, urodziła się w 1928 r. Pochodziła z rodziny zaangażowanej w działalność niepodległościową. Jej ojciec był leśniczym i żołnierzem, który podczas wojny trafił do armii gen. Władysława Andersa. Matka została zamordowana przez Niemców za działalność konspiracyjną. Po wojnie młoda Danuta związała się z oddziałami podziemia antykomunistycznego, pełniąc przede wszystkim funkcję sanitariuszki. W lipcu 1946 r. została aresztowana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Skazana dwukrotnie na „karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa” za przynależność do organizacji, „która miała na celu usunięcie przemocą ustanowionych organów władzy zwierzchniej narodu i zmianę przemocą istniejącego demokratycznego ustroju państwa polskiego, przy czym udział jej przejawiał się w uczestniczeniu wraz z bandą w charakterze sanitariuszki w akcjach” oraz za to, że jako członek oddziału „dopuszczała się wielokrotnie zamachów na funkcjonariuszy UB i MO, SOK i żołnierzy Armii Czerwonej, członków organizacji politycznej”. Dodatkowo za nielegalne posiadanie broni otrzymała 15 lat więzienia.
W oczekiwaniu na wykonanie wyroku „Inka” przebywała w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Do rodziny zdołał dotrzeć jej gryps z przejmującymi słowami: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.
Tego samego dnia co „Inka” miał zostać stracony Feliks Selmanowicz „Zagończyk” przedwojenny żołnierz zawodowy, uczestnik kampanii wrześniowej i żołnierz polskiej konspiracji niepodległościowej. Podczas okupacji niemieckiej działał w strukturach Armii Krajowej, a po wojnie kontynuował działalność niepodległościową.
Wyrok śmierci wykonano 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 w piwnicy gdańskiego aresztu. W egzekucji uczestniczyli m.in. prokurator mjr Wiktor Suchocki, lekarz kpt. Mieczysław Rutkowski, dowódca plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszek Sawicki oraz przedstawiciele kierownictwa więzienia. Obecny był również ks. Marian Prusak, który towarzyszył skazanym w ich ostatnich chwilach.
Z relacji świadków wynika, że mimo iż pluton egzekucyjny liczył dziesięciu żołnierzy KBW, „Inka” i „Zagończyk” nie zginęli po komendzie „Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!”. Jedynie „Zagończyk” został zraniony. Oboje zginęli, patrząc oprawcom prosto w oczy, gdyż nie wyrazili zgody na zawiązanie wokół głowy opaski. Kiedy dobijał ich strzałem z bliskiej odległości ppor. Franciszek Sawicki, wypowiedzieli ostatnie słowa: „Niech żyje Polska!”.
Danuta Siedzikówna „Inki” i Feliks Selmanowicz „Zagończyk”. ipn.gov.pl